Spokojnym krokiem szłam Ulicą Półwiejską. Słońce, pomimo dającej się we znaki samotności, nieco poprawiło mój nastrój, więc zamiast jak zwykle, udać się na najbliższy przystanek tramwajowy, a tym samym oszczędzić sobie ponadludzkiego wysiłku, porwałam się na dłuższy spacer. Dziękując Bogu, że pomimo pokusy wydłużenia swoich przykrótkich nóg, nie założyłam obcasów, kroczyłam barwną uliczką. Choć obiecałam nieco oszczędzić, nie mogłam się oprzeć, by nie zatrzymać się przed jednym ze sklepów. Spektakularna suknia spoglądała na mnie z witryny, prosząc „kup mnie.” Rozpatrując kwestię kolejnego nieproszonego wydatku, nagle usłyszałam ciche wołanie. Instynktownie odwróciłam się. Zobaczyłam kobietę w starszym wieku, siedzącą na wózku inwalidzkim. Nie wyglądała na szczególnie zadbaną, jednak daleko było jej do stereotypu żebraczki.
- Proszę pani. – Zawołała raz jeszcze.
- Słucham? – Pomyślałam, że potrzebuje pomocy. Może nie jest w stanie unieść ciężkich siatek, leżących tuż obok wózka, a może potrzebuje rady? Może zabłądziła, a może chce upewnić się, która godzina?
- Może mi pani pomóc?
- Oczywiście, słucham.
- Niech mi pani da trochę pieniędzy na coś do picia. Nie mam gdzie mieszkać.
- Niestety, nie mam. – Czym prędzej odeszłam od staruszki. Zrobiłam to automatycznie. Rozsądek podpowiadał, że to jedyne słuszne rozwiązanie. Przecież nie wiadomo, po co były jej te pieniądze. Przecież gdyby była głodna, poprosiłaby o jedzenie, a wtedy znalazłabym najbliższy sklep spożywczy i spełniła prośbę kobiety. Przecież gdyby była złakniona, poprosiłaby o konkretny napój – a nie cholerne pieniądze. Oczywiście. Mam rację. Powtarzałam sobie to bezustannie, ale… Zawsze pozostaje „ale”. Ale może naprawdę była głodna. Ale może nie piła od wielu godzin. Ale może powinnam była dać chociaż złotówkę, przecież nawet bym tego nie odczuła. Pomimo wyuczonego racjonalizmu, odzywa się człowiecza wrażliwość. Teoretycznie byłam przekonana o swojej racji, jednak w praktyce, przez kolejną godzinę sumienie nie pozwalało zapomnieć o prośbie kobiety. Czułam jakbym popełniła błąd. Jakbym stchórzyła przed zrobieniem czegoś dobrego, a samo to godne jest pożałowania. A jeśli wyobraźnia płata mi figle? Jeśli była to tylko kolejna próba wyłudzenia gotówki?
Jak w takiej sytuacji powinien zachować się odpowiedzialny i w pełni empatyczny człowiek, by pozostać w harmonii zarówno z czujnym umysłem, jak i ślepym sercem?
hmmm ciezki temat ale coz... cos jednak trzeba zrobic w sytuacji... ja zawsze pytam czy kupic jej cos do picia.. jesli powie ze tak to oznacza ze naprawde moge jej pomoc ide i kupuje... jesli mowi ze nie ze woli sama kupic w tym momencie uwazam ze cos jest nie tak i zwiewam...
OdpowiedzUsuńa co do poczatku notki..."dajacej sie we znaki samotnosci" .. aniu w takich chwilach dzwoni sie do mnie i mowi za 5 minut przy budcexD a jesli akurat w tej chwili (jak to ostatnio prawie codziennie jest) siedze na korkach probujac wbic jakemus losiowi matme do glowy (boze aniu ty sobie nawet nie wyobrazasz jaka ty bylas zdolna z tego przedmiotu;P) to i tak zawsze zostanie nam opcja gadania przez telefon... o ile oczywiscie ktoras z nas ma kase zeby zadzwonic:D
W naszych czasach dylematy te są normalne. Nie rzadko spotyka się ludzi, którzy żebrzą, naciągając i korzystając z ludzkich dobrych serc. Tyle razy człowiek zostaje naciągnięty przez cwaniaka, który w ten sposób łatwo dostaje pieniądze. Wciska ludziom jakiś rzewny kit, a potem wystaje z koleżkami pod nocnym sklepem z kilkoma butelkami napoju winopodobnego.
OdpowiedzUsuńFaktycznie nie ma na nich sposobu.
W ten sposób ludzie ci znieczulają naszą wrażliwość i choć czasem naprawdę ktoś potrzebuje, zostaje wrzucony do jednego wora z wyłudzaczami.
Mam na to jedną radę. I tak nie wszystkim jesteś w stanie pomóc. Żebrzących wciąż przybywa, lub co trochę zmieniają się. Nie obdzielisz wszystkich.Jeśli masz potrzebę pomagania pomagaj nieanalizująca. Twoja zasługa jest taka sama niezależnie od tego, komu dajesz i jak on to spożytkuje.
Dar serca jest jeden.
A jakie to ma znaczenie co kryje sie w myślach żebraczki???
OdpowiedzUsuńBóg stawia takich lidzi na naszej drodze aby dać nam szansę na dobry uczynek, To my jesteśmy głównym bohaterem tego przedstawienia a nie zebraczka :)))
nie ważne jakie są jej intencje. Ważne co Ty zrobisz:)
witam wież każdy jest kowalem swego życia większość tych ludzi sami wybrali życie żebraka
OdpowiedzUsuńzapraszam http://budownictwonowoczesne.blogspot.com
http://mojkonarab.blogspot.com