Leżąc na wygodnym leżaku, czułam jak słońce delikatnie grzeje moje, odziane jedynie w bikini ciało, a wiatr przyjemnie rozwiewa włosy. Skryty za oprawkami ciemnych okularów wzrok, przykuł przechodzący blond chłopak, a niczego nieświadomy partner udał się do Copacabany, po kolejnego kokosowego drinka. Lecący w tle "Paralyzer" nastrajał na letnie szaleństwa. Aż miałoby się ochotę na niewinny spacer, po rozgrzanym piasku i nowe męskie znajomości. Gdyby tylko była tu, któraś z ukochanych przyjaciółek, cała plaża, wraz z przystojnymi turystami, zdecydowanie należałaby do nas! W jednej chwili, kłębiące się w głowie myśli, przybrały kształt ekskluzywnych marzeń Blair Waldorf. Czy rzeczywiście egocentryczne pragnienia skrywają się w każdej, kobiecej głowie?
Wiele dziewcząt, widząc stąpającą wyniośle kobietę, ubraną w najdroższy kostium Chanel, wzdycha z niesmakiem "ja taka nie jestem." Błąd. Podświadomość każdej, szanującej się przedstawicielki płci pięknej, nastawiona jest na odwieczną rywalizację. Panująca między dziewczynami przyjaźń, siostrzana miłość, czy inne pozytywne relacje, nie odgrywają najmniejszej roli, w tym, nie mającym końca pościgu. Na pierwszy rzut oka, przedmiot konkurencji stanowią drobnostki. Ładniejsza fryzura, droższe buty, lepsza figura, a wreszcie przystojniejszy partner. Jednak, jeśli raz damy porwać się w wir szalonej "zabawy", wciągnie on nas na tyle, że granica między niewinną rywalizacją, a ostrą zazdrością, zatrze się samym starcie.
Kiedy mężczyzna dostrzega kuszącą grę, nie potrafi oprzeć się rosnącemu pragnieniu, by rozpocząć godzinne zmagania. Gdy tylko przestaje oddawać się, niczym nie skażonej przyjemności, niezadowolona dziewczyna zarzuca mu brak samokontroli i nadmiar prymitywnych zachowań. Rzadko dostrzegamy okrutną prawdę. Chłopak, zwycięsko odchodząc od konsoli, kończy grę, a tym samym powraca do szarej, aczkolwiek realnej rzeczywistości. Kobiety zaś, każdy sukces traktują jako rozgrzewkę przez kolejnym, emocjonującym pojedynkiem płci pięknej. Zakończenie gry równałoby się z utratą szacunku do samej siebie, co zapowiadałoby postępującą depresję. Dziewczyna, nie oddająca się rywalizacji, żyje w przekonaniu, iż szanse na jej moralne zwycięstwo, są nie tyle znikome, co nie mające racji bytu. Odczuwa niższość, w stosunku do otaczających ją kobiet, a swoją postawą prezentuje pozorną obojętność. Jednak gdyby tylko dać jej szanse, na zbudowanie własnej wartości, całkowicie poddałaby się instynktom. Ile trzeba nam dać, abyśmy zapomniały, nie tyle o uczuciach, co o własnej, budowanej latami osobowości? Jaka suma, całkowicie budzi do życia uśpiony dawno egoizm?
21 sierpnia 2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz