Siedzę w ciasnym spokoju. W powietrzu unosi się delikatny zapach słynnego napoju energetycznego – Red Bull. Ponoć dodaje skrzydeł. Cóż, niestety nie wyfrunęłam z dusznego pomieszczenia, a notatki dotyczące epoki romantyzmu wciąż wołają „przeczytaj nas”. Tak, z pewnością jedyne czego teraz potrzebuję to zgłębiać tajniki prowidencjalizmu, by później odszukać go w jakimś gównie Krasińskiego. Lubię polski. Kocham dramaty romantyczne. Dzięki wrodzonej empatii, doskonale wczuwam się w sytuacje obłąkanych miłością bohaterów. A może to nie dzięki empatii? Tak czy siak, mam już serdecznie dość. Nie filozofii, nie tragizmu – a przymusowej nauki. Jak, do cholery, znaleźć czas na przygotowanie prezentacji maturalnej, kiedy zawracają mi dupę monotonnymi powtórkami?
Chyba wypiłam za dużo bąbelków…
17 lutego 2010
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz